Ara w salonie
Zadzwonił do mnie z wielką awanturą "hodowca" z Krakowa, który handluje arami, ubliżając mi, że powinnam się leczyć, że takie bzdury opowiadam ludziom ...
Ary przecież nie dziobią, niczego nie niszczą, salon do fruwania jest odpowiedni, choć ary po mieszkaniu nie fruwają, tylko spacerują itp. itd.
No cóż miał już nagraną nieświadomą klientkę na arę za parę tysięcy, może nawet pognał się po ptaka specjalnie do Czech, a ja kobietę uświadomiłam co ją może czekać.
Mam prawo mieć swoje zdanie na każdy temat, ale pan Krakus nie ma prawa mnie obrażać.
Najwyraźniej ptaki traktuje jak towar szybkorotujący i uczciwym miłośnikiem ptaków nie jest.
I tak narodził się pomysł na ten krótki artykuł pod tytułem:
Ara w salonie
Ary są piękne i inteligentne, i nie dziwię się że są marzeniem wielu. Moim też, ale dopóki nie będę mogła im zapewnić dużej woliery wewnętrznej i zewnętrznej, to drugi raz już ar nie kupię.
Ary nie nadają się do trzymania w mieszkaniu.
Oto dlaczego:
1/ ary to wielkie ptaki (choć są też i małe ich gatunki, ale nie o tych tu mowa), o długości wraz z ogonem 80 do 100 cm, o rozpiętości skrzydeł chyba z półtora metra. Potrzebują dużo miejsca do życia.
Ara potrzebuje wolierę minimum 1m x 2m i wysokości 2m z bardzo grubego drutu, aby się z niej nie wydostała i mogła w niej chociaż machać skrzydłami. Jednak nie miałabym już sumienia skazać arę na takie dożywotnie warunki utrzymania.
Powiecie - mamy duży salon i tam będzie fruwać - a ja Wam powiem, że wypuścicie ją na ten salon tylko raz: pozrzuca Wam bibeloty, usiądzie na kwiatku i go oczywiście przewróci, może nawet oskubie - jak nie był trujący, to raczej przeżyje. Jak siądzie na antyku lub karniszu, to zanim ją dopadniecie, to zaznaczy swym silnym dziobem szpetny ślad po swojej tam obecności. Może nie skręci karku waląc w lustro lub szybę, czy nawet w ścianę, może tylko spadnie poturbowana. Tak wielki ptak machnie dwa razy skrzydłami i już jest na przeciwległej ścianie, może nie wyrobić zakrętu, jak wcześniej nie ćwiczył fruwania w ciasnym pomieszczeniu.
Powiecie, że można jej podciąć lotki, to nie będzie fruwać. A ja Wam powiem, że zrobicie jej tym wielką krzywdę. Dlaczego ? Bo ary to ptaki i fruwać muszą: dla zdrowia i dlatego, że bardzo lubią.
Jest tylko kwestią czasu aż Wam ara ucieknie z klatki. Albo mądralińska sama wymyśli jak się wydostać, albo wykorzysta Waszą nieuwagę i źle zamkniętą klatkę. Jak akurat nie będzie Was w domu, to po powrocie przeżyjecie szok. A straty w wyposażeniu będą tak duże, że ... kupicie sobie nowe meble, kwiatki, krzesła, firanki i mnóstwo nowych przedmiotów zdobniczych.
Już ze względu na brak możliwości zapewnienia arze możliwości fruwania (nie podfruwania) w mieszkaniu nie warto tym pięknym ptakom gotować takiego losu dla naszej przyjemności czy szpanu przed znajomymi. Jest to nieodpowiedzialne i okrutne.
2/ ary mają wielkie dzioby
Ary mają wielkie i silne dzioby. Potrafią rozdziobać najtwardsze orzechy brazylijskie. Badają świat i przedmioty poprzez zniszczenie, a są ciekawskie jak to papugi. Czyli ara poza klatką też będzie niszczyć co dopadnie i nie będziecie mogli jej spuścić z oka. Ary wymagają wielkiej ilości drewnianych zabawek i żerdek.
Ary potrafią przedziobać drut grubości 5 mm, znane są przypadki złamania palca właścicielowi ...
Duże papugi nie są udomowione, to dzikie - mniej lub bardziej - oswojone zwierzęta, które z reguły urodziły się z rodziców pochodzących z odłowu lub żyją w niewoli dopiero w drugim lub trzecim pokoleniu. Nie twierdzę, że ary są drapieżnikami i będą na Was polować, ale niebezpieczeństwo udziobania zawsze istnieje (to tylko zwierzę, może być nieprzewidywalne) i nie daj Boże, aby to był paluszek, uszko czy twarz Waszego dziecka ... Również i ara odchowana ręcznie może dotkliwie zranić człowieka czy innego pupila domowego. Przyczyn może być wiele, może się chociażby czegoś przestraszyć. Udomowionemu psu nie ufamy a dzikiemu zwierzęciu mamy ufać ?
3/ ary są bardzo głośne
Wszyscy sąsiedzi będą wiedzieli, że macie dużą papugę. Będzie ją słychać przez otwarte okno na końcu ulicy. Jak mieszkacie w bloku, to niebawem zaczną się skargi sąsiadów na nadmierny hałas. Trzeba arę umieć wychować, poświęcać jej bardzo dużo czasu, bo będzie znudzona i nieszczęśliwa, co może się objawiać niemiłosiernymi wrzaskami, wyrywaniem piór i dziobaniem domowników. Skąd wiecie jak arę wychować jak to Wasz pierwszy ptak, albo pierwszy tak duży i inteligentny ?
4/ Relacje z papugami są zupełnie inne niż ze zwierzętami udomowionymi. Nie twierdzę, że mniej ciekawe, ale inne. Nikt bez doświadczenia nie wie jakie. Spytać nie ma kogo. Jednostki trzymają ary w mieszkaniu. Pewnie, doświadczenie trzeba jakoś zdobyć, ale bezpieczniej je zdobywać z papugą kilkakrotnie mniejszą.
Ary to nie są "poręczne" zwierzęta. Trudno je umiejętnie schwytać i przytrzymać, nawet bardzo oswojone. Gdy ptak się zrani lub trzeba przerażonego ratować, bezpiecznie (dla siebie i ary) i pewnie chwycić ptaka, który będzie w panice machał wielkimi i silnymi skrzydłami, będzie w bólu "walczył o życie", będzie zaciskał potężny dziób na wszystkim co będzie w jego zasięgu. ... No, życzę powodzenia osobie nie obytej w pielęgnacji dużych papug. Od tej umiejętności może zależeć życie ptaka i Wasze zdrowie.
A licho nie śpi ...
5/ ary są drogie w zakupie i utrzymaniu
Zakup ary to kwota kilku tysięcy złotych, odpowiedniej klatki - też kilka tysięcy. Pewnie takiej klatki nie dostaniecie w sklepie, trzeba będzie robić na zamówienie. Ciekawe kto potrafi wykonać estetyczną i bezpieczną klatkę dla ary ? Codzienne zdrowe żywienie, duże drewniane bezpieczne zabawki, żerdzie, transportówka, czasem daleka podróż do weterynarza, to też niemałe kwoty.
6/Ary, jak wszystkie papugi, wymagają trzymania parami. W niewoli żyją w niewielkich stadach, łączą się w pary na całe życie. Dla zdrowia psychicznego potrzebują partnera gatunkowego płci przeciwnej. Za kilka lat Wasza dziś młodziutka ara dojrzeje płciowo i może zacząć się zachowywać bardzo agresywnie; może tylko okresowo. Jak jej wytłumaczycie, że nie dostanie koleżanki (czy kolegi), bo "zdziczeje", bo ma kochać tylko Was egoistów ? A i tak jest już w takim wieku, kiedy trudno jej będzie zaakceptować odpowiedniego partnera. A skąd weźmiecie takiego ptaka w podobnym wieku ?
Zwierzęta przecież żyją po to, aby się rozmnażać.
I już nie będzie fajnie ... nawet jak dożyje u Was te kilka lat.
W swoich rozważaniach założyłam, że kupicie młodego, zdrowego, oswojonego i już samodzielnego ptaka.
Jak kupicie wciąż niesamodzielnego (pomimo zapewnień sprzedawcy) młodego ptaka, czyli trzeba go dokarmiać papką, bo sam nie potrafi się jeszcze najeść, to Wasze kłopoty zaczną się już pierwszego dnia a stawką będzie życie papugi.
Jak kupicie ptaka "z drugiej ręki", "po przejściach" (pomimo zapewnień sprzedawcy, że sprzedaje wyłącznie ze względu na "nagłą" alergię dziecka na pióra ary), to też macie kłopoty zaprogramowane.
Wierzcie mi, wiem o czym piszę. Piszę głównie z własnego doświadczenia, gdyż kilka lat temu spełniłam sobie marzenie o arze w mieszkaniu. Pomimo, że już wtedy miałam niemałe doświadczenie w hodowli dużych papug, nie zawsze było łatwo ... a koniec niestety tragiczny dla ar, choć mam nadzieję, że nie z mojej winy.
Pomimo wielkiej radości z obcowania z tymi wspaniałymi ptakami - nie było warto.
Poczytajcie o naszych arach tu: Ara ararauna
Joanna Jeziorek