Fotki Lorek
Lora wielka - Eclectus roratus polychloros
(wszystkie fotki są naszą własnością i nie wolno ich pobierać ze strony)
Lorcia z dziećmi, Lolą i Lolkiem. Maluchy są wieku ok. 6 tygodni.
Już w budce widać jakiej są płci.
Lolek mieszka w Warszawie i rządzi swoją nową rodzinką, dając im wiele radości.
Lola została z nami i mieszka z Pulpetem, który ją uwielbia.
Lorcia z pisklętami.
Mała Flora w wieku 2 dni.
Wykluła się kilka dni po rodzeństwie i Lora nie zaczęła jej karmić.
Zabrałam głodną i zmarzniętą do ręcznego wykarmiania.
Flora rośnie i powoli, zaczyna się pokrywać szarym puszkiem.
Pluszowy miś zapewnia jej odrobinę ciepełka rodzinnego.

Flora z rodzeństwem, Atosem i Carmen
Na fotce ptaszki mają po ok. 2 miesiące a usamodzielniają się w wieku 3-4 miesięcy.
Uwielbiają baraszkowanie po kanapie i po nas, poznają nowy świat, ćwiczą skrzydełka i doskonalą umiejętności we fruwaniu ... a potem zmęczone szukają ciepła
i zasypiają wtulone w nasze swetry. Takie rozkoszne ptasie dzieci ...
Carmen mieszka z Dżumim pod Poznaniem. Ich właściciel dogadza im jak przysłowiowy dziad Kaście
i rozpuścił je nieznośnie :))) Lubią przesiadywać na parapecie i dokazywać ku uciesze przechodniów.
Flora i Atos mieszkają razem pod Warszawą w wielkiej wolierze.
Flora uczy się fruwać
Tosia i Dżumi
Tosia pojechała do hodowcy do Rzeszowa, a Dżumi mieszka pod Poznaniem z Carmen.
Gacek i Nikita
Maluchy na fotce mają 7 tygodni i dwa dni wcześniej zostały wyjęte z budki do ręcznego karmienia.
Jak każde dziecko lubią się przytulać i czuć bezpiecznie, ...
... potrzebują jeszcze dużo ciepła ...
... pod kocem na kanapie.
... chętnie się bawią i poznają świat ...
... a potem odpoczywają.
(To mały żart, papugi w takiej pozycji nie odpoczywają, gdyż są zupełnie bezbronne.
Nikita była głaskana po brzuszku, co się jej spodobało, więc chwilkę tak poleżała.)
Pisklęta te są wyjątkowo silne, w wieku 8 tygodni wychodziły z budki, przesuwając obciążoną pokrywę drewnianą, siedzą dumnie na patyku, zaczynają jeść moczone ziarno, samczyk już zaczyna fruwać. Normalnie powinny co najmniej do 9 tygodnia nie wychodzić z budki.
Nasze kolejne maluchy: Cezar i Kleopatra, dla przyjaciół Klosia
Ptaszki były karmione przez mamę Lorcię, a po kilku tygodniach zabrałam je do ręcznego karmienia, aby się oswoiły. Były rozkosznymi i bardzo grzecznymi pisklętami. Szybko się usamodzielniły, nauczyły jeść wszystkiego co dla nich zdrowe, bawić zabawkami, wchodzić na palec i oczywiście fruwać.
Cezar mieszka aż w Suwałkach, w swoim nowym domu, który natychmiast polubił i podbił serca domowników. Mieszka w dużej kuchni, gdzie gromadzą się domownicy i każdy może sobie z nim pogadać. Czaruś ma bardzo bogaty zasób słów.
Pewnego dnia Kleopatra przesiedziała cały wieczór na karniszu, "ozdabiając" firankę kolejną kupką ...
Zasiedliśmy do kolacji. Mąż tłumaczył jej, że powinna trochę pofruwać wokół żyrandola, bo tylko siedzieć to może sobie również w klatce. Po chwili - ku naszemu zaskoczeniu - Kleopatra zaczęła rzeczywiście fruwać po pokoju z dzikimi wrzaskami radości. Przymierzała się do wylądowania na stole, przygotowaliśmy jej więc lądowisko - i zaraz na nim wylądowała.
Skosztowała musu z brzoskwiń - posmakował.
Mąż zaproponował jej: a teraz jemy ostatniego naleśnika na wyścigi. Nie uwierzycie, co się zaraz stało - zobaczcie sami. Rzeczywiście się spieszyła, jakby to miał być jej ostatni posiłek w życiu, porwała naleśnika na strzępki ... :)))



Efekt był taki, że Kleopatra musiała wrócić do klatki, aby jej "ludzkie" jedzenie nie zaszkodziło, pies "załapał się" na resztki, których nie dojadła ... a serwetka poszła do prania.
Gonzales
kilkutygodniowa Aza
Charakterek to ona miała :-)
Młode samczyki usamodzielniają się w klatce.